poniedziałek, 22 grudnia 2014

Wesołych Świąt

Ostatnia praca w tym roku. Zamurowałem wnękę w ścianie, przy której stała kuchnia węglowa. Cała ściana była czarna od sadzy. Początkowa ocena była szybka - 100 cegieł i kilka godzin pracy i będzie wnęka zamurowana, a ściana w ten sposób wzmocniona (wnęka była niepotrzebna). Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej trudna. Ścianę trzeba było z sadzy oczyścic do gołych kamieni za pomocą fleksy z tarczą do kamieni. Paskudna robota. A w pobliskiej hurtowni brakowało cegieł takich zwykłych typu 150. Pozbierałem więc cegły używane porozrzucane po całej posesji, niektóre nawet zostały wydobyte podczas orania pola (nie wiem co tam robiły). Wszystkie pomimo wieku lepsze od nowych , tyle ze trzeba było je oczyścic z zaprawy i umyć z resztek gliny i ziemi :). Ta mała ścianka zajęła mi trzy dni pracy. Chyba wiec nie mógłbym być kosztorysantem budowlanym. I nie chce , a poza tym bycie chwilowo murarzem to przymus a nie moje ulubione zajęcie :). 


Z serca składam , moim przyjaciołom i znajomym blogowiczom, serdeczne Życzenia Wesołych Świat Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku 2015. Zdrowia i pomyślności, nadziei i optymizmu w realizacji celów, oraz zdrowego rozsądku w Nas i w Świecie :).

piątek, 12 grudnia 2014

Przymrozek

Zimno, nie zimno, a swoje zrobic trzeba . Samo sie nie zrobi :). Pojawił sie przymrozek i w ciągu dnia było tez w okolicy zera, a właściwie to poniżej. Na strychu zimno, ale zabrałem sie do pracy. Fizyczna praca rozgrzewa, nie czuć zimna tak dotkliwie i da się pracować tak długo jak się pracuje (dziwnie to brzmi , ale tak jest). Ponad 50 m2 brakującej podłogi na strychu ułozyłem w ciagu trzech dni. Tak trzeba było. Deski po rozpakowaniu z folii jak złapia suche powietrze to się lekko zdeformuja , pomimo ze są suche, i trudno je będzie ułozyć. takie świeże łatwiej :).



 


Wieczorem po pracy herbata przy kominku. Daje radę i podgrzewa powietrze w domu do temperatury znośnej do zniesienia, a przy samym kominku to nawet bardzo ciepło.






A teraz to juz szaleje Aleksandra, która przyniosła trochę ciepła. Moze ten drobny plus utrzyma się jeszcze kilka dni to cos jeszcze przed świętami uda się zrobić :). 

wtorek, 11 listopada 2014

Zmiana klimatu

Trudno nie odnieść wrażenia, że nastapiła zmiana klimatu. 11 listopada  i kilkanascie stopni powyzej zera . Wow. A poniewaz z roku na rok jest coraz cieplej to wynika z tego ze nastepuje zmiana klimatu. Skończy się to pewnie tak że zachód Europy będzie upustynniony jak Hiszpania a w Polsce będziemy mieć klimat jak w Toskanii i bedziemy uprawiali masowo winogrona, co mi odpowiada bo lubie wino, a szczególnie czerwone i białe bardzo wytrawne. No a jak juz nastąpiła zmiana klimatu to mogliśmy wykorzystac ciepłą aurę i kontynuować prace w Domu z Piaskowca. 
Teraz przed zima najważniejszymi stały sie prace prowadzące do ocieplenia budynków. Tak więc kontynuowaliśmy zakładanie nowych okien. Stare jednoszybowe i dziurawe , zeszłej zimy, puszczały ciepło jakby ich nie było :(. Uroda też nie grzeszyły. Co przedstawia fotografia ponizej.


A tak wyglada to samo okno po remoncie. Jeszcze tylko pozostało zdemontować minirusztowanie z desek pomocne przy murowaniu nadproża.




A oto małe okienko w dolnej łazience. Troche inaczej zamontowane niz pozostałe. Nie ma w tym konsekwencji, ale cały dom jest pełen niekonsekwencji :), więc jedna więcej niczego juz nie pogorszy. A tak naprawdę wykoncypowałem ze tak wykończone okno zrealizuje szybciej niż wymurówka ceglana bądź z łamanego piaskowca :). I podobnie zrealizowałem  montaż następnego okna. Poszło gładko, a przy okazji nauczyłem sie dokładnie przycinać ułamane odpadowe płyty ciętego piaskowca.





W oknie kuchennym pozostawiłem stara kratę, pomomo iz pozostaje w pewnym konflikcie ze szprosami w oknie. Krata będzie pomalowana na czarno i bedzie w przyszłosci mniej widoczna. Jedno mocno pokruszone obramienie okienne zostało wymienione, a pozostałe pęknięte zostaną sklejone zastrzykiem zywicy epoksydowej z drobnym pyłem mineralnym :). Im więcej orginału tym lepiej :).


 A tu pozostało jeszcze wymurować nadproża okienne po wymianie okien. Niestety prace te zostały przerwane drobnym wypadkiem ze stopa :(. Jeszcze pare dni i będą ukończone.








Dla porównania stan z 14. listopada 2013! :)



 A oto owa ściana , która zgniotła mi stopę :).


Została zamonowana z pomocą synów i sąsiadów.



 Trwaja prace do omurowania studni kamieniami. Przygotowywany jest pod to fundament. Na którym tez będzie chodnik z kostek granitowych oraz daszek nad studnia. Tutaj gdziekolwiek ni ekopać to sie wydobywa kolejne kawałki piaskowca :).




Zachodzi jesienne słońce.




 Usunęliśmy wstepnie tynk z sufitu w dolnej łazience, co ujawniło ładne nieuszkodzone cegły. Pewnie po zafugowaniu pozostana tak  nieotynkowane .


 W drodze powrotnej do Wrocławia wstąpiłem z wizytą do Śledziby i wypiłem  ze Śledzibowcem herbatę:).



niedziela, 19 października 2014

środa, 8 października 2014

Cztery...

Pracy mnóstwo, cały czas przybywa coś nowego. Z drobniejszych - wykończenia piwniczki.




Z grubszych np kamienny mur oporowy w ogrodzie:

Listopad 2013


Październik 2014



Pozdrawiam!

środa, 27 sierpnia 2014

Trzy...




Teraz dach chyba  z dachówkami lepiej wygląda. Pogoda dopisała w weekend i zaczęliśmy zakładać dachówki, ale drobny błąd spowodował  konieczność wykonania drobnych lecz czasochłonnych poprawek i dopiero dzisiaj, jak pojawiła się pogoda, można było dokończyć układanie dachówek i gąsiorów. Drzwiczki na stryszek, rynny, oraz drewniany fartuch podrynnowy musi zaczekać na inny termin. Tynkowanie na pietrze domu jest pilniejsze. Rogata Owca wierzyła ze nam się uda. Dziękujemy za wsparcie :) i pozdrawiamy.


wtorek, 5 sierpnia 2014

Raz, dwa, (trzy)....

   

      Pierwszego dnia kupiliśmy kantówki na więźbę i wkleilismy szpilki do mocowania murłat. Drugiego dnia zmontowaliśmy więźbę , trzeciego dnia dokończylismy więźbę i przykryliśmy ja folia paroprzepuszczalna oraz zamontowaliśmy kontrłaty, trzeciego dnia przybite zostały łaty (niewidoczne na zdjęciach. Teraz trwaja poszukiwania dachówek karpiówek w dobrej cenie oraz projektujemy blachy do wykończenia dachu nad piwniczka. Raz , dwa , trzy i bedzie wkrótce dach nad piwniczka. Jesienne pluchy juz niestety niedługo więc dach nad piwniczka przyda sie bardzo. a sama piwniczka juz funkcjonuje.






A przy okazji trzeba było zafugować ścianę domu (nad dachem piwniczki) tak na próbę by sprawdzic jak zafunkcjonuje kolor fugi (bardzo jasnopopielaty) z kamieniami z piaskowca. Fugę zrobilismy sami  bo kupna jest bardzo droga. Teraz juz wiemy jak bedą wyglądały ściany całego domu. A piwko z piwniczki jest calkiem , całkiem :).

niedziela, 6 lipca 2014

Po dłuższej przerwie

Od prawie 3 miesięcy nie zamieściliśmy żadnych nowych informacji, mimo iż jednocześnie łapczywie podglądamy relacje innych. Ojciec intensywnie remontuje, ja dzielę obowiązki na pracę, dom i remont. Niewielkie problemy zdrowotne skomplikowały mi odrobinę harmonogram.

Postaram się uzupełnić odrobinę braki.

Rozbiórka ścian generuje mnóstwo śmieci. Gruz zostaje wyniesiony przed dom, belki należy pociąć i poukładać pod ścianą. Udają, że są eleganckim drewnem kominkowym ;) Na szczęście chętnie są  przyjmowane przez kominek (był jeszcze chłodny maj...). Niestety palone iglaki momentalnie pokrywają szybę sadzą . Swoją drogą płonący kominek jest niesamowitym zjawiskiem ożywiającym dom.





Po zimie (maj!) postanowiliśmy zajrzeć do piwnicy. Do tej pory jej wnętrze zostawialiśmy sobie na później a przecież idzie lato, można zacząć z niej korzystać. Po awarii sprzed roku klepisko już zdążyło wyschnąć, jest przyjemnie chłodno. Zastanawialiśmy się nad wybraniem błota z podłogi i stworzeniem jakiejś posadzki. Pozbierałem weki po poprzednich właścicielach, połamane deski, trochę śmieci, zrobiło się przyjemniej. Uporządkowałem kamienne stopnie zejściowe, rozgrzebałem błoto i odkryłem cegły! Mocno zaschnięta 5cm warstwa gliny dała się w miarę sprawnie usunąć, odsłaniając świetną ceglaną posadzkę!
W przyszłości wstawimy jeszcze okna i wyremontujemy ściany i sklepienie.

Przed sprzątaniem:








Posprzątane:






W ciągu tych ostatnich kilku miesięcy udało się popchnąć do przodu temat łazienki. Jest to dość istotna sprawa, po pierwsze idą upały, po drugie wykończenie łazienki oraz dwóch sypialni spowoduje, że przestanie to być "budowa" a zacznie być "domem". Istotne zwłaszcza dla kobiet, aczkolwiek również dostaczy nam komfortu, ponieważ chyba nadchodzi mentalny i fizyczny kryzys drugiej rocznicy remontu.

Belki zostały zaimpregnowane, sprzęty zamontowane, pozostaje jeszcze podłączyć wodę i wykończyć wnękę okienną oraz szczegóły:



Na piętrze zamontowane już są drzwi, ruszyło kucie tynków oraz montaż instalacji elektrycznej. Instalacja podzielona jest na trzy części: górna, dolna i gospodarcza w stodole. 




Stary miernik czeka na przeniesienie do puszki.


Przewody już podłączone.


Dolna puszka.


Instalacja elektryczna w pokojach. Podłoga jest stropem stajni, pod spodem są łuki sklepienia. Tak to wyglada po starannym oczyszczeniu. Teraz keramzyt i podłoga drewniana.


Musieliśmy zasłonić okno, ponieważ pokój ten szczególnie upodobały sobie jaskółki. Jakkolwiek piękne w locie, w spoczynku za bardzo znaczą miejsce swojego pobytu ;)




Widoczne na trzecim zdjęciu elementy drewniane są parapetami. Zostały utworzone z pociętych i klejonych 200 letnich belek sosnowych. Mała retrospektywa :)





...A wszędzie dookoła wybuchło lato!

Piękny, gigantyczny oset. Rośnie błyskawicznie:




W ogrodzie pojawiły się nawet kwiaty. W ziemi pozostały widocznie cebulki niezrażone działaniem koparki.



Nasze drzewka wymagały nawożenia i podlewania, ale chyba udało się je wzmocnić na tyle, żeby dalej rosły już same.





Platan nawet zaczyna się przechwalać charakterystyczną łuszczącą korą.


Krzewy maskujące oczyszczalnię doczekały się plewienia.


To tak z grubsza. Dziękuję, pozdrawiam. Dobranoc! :)


MR.