Z jednej strony "zielone lato trwa", z drugiej strony niezwykła złota jesień. Remont trwa. Temperatura 23 stopnie. Rewelacja. Rano obserwowałem jakieś kunowato łasicowate zwierzę :). Takie z białym podbrzuszem. Widziałem to pierwszy raz w życiu. Co to było nie wiem.
Sąsiad dał mi dzisiaj w prezencie kilka sześcioletnich krzaków leszczyny. Krzaki można było juz wykopać, oczywiście po mocnym przycięciu gałęzi. Jutro rano wkopię do ziemi.
Za kilka dni ukończę tynkowanie ostatnich pomieszczeń w domu z piaskowca. Nie mogę się tego momentu doczekać. Tynkowanie nie idzie mi źle (bo się nauczyłem :) , ale nie lubię tego robić.
Niedługo ponowne koszenie trawy, a potem zgrabianie liści. I palenie liści (chociaż nie wolno), rytualne (zapach takiego ogniska jest niezwykły). I marzy mi się pieczenie ziemniaków w ognisku. Też rytualne. UE tego zabrania ale mam to gdzieś :). Dzisiaj pozdrawiam Pana na wieży w Dalkowie :)