Trochę cieplejszy tydzień pozwolił na powrót. Jak to zwykle bywa , na początek lżejsze prace. Za takie uznałem zamontowanie kolejnej części układu zasilania (dwa pomieszczenia na parterze i piwnica). I wpięcie go do dolnej rozdzielni. Prosta robota , tyle tylko , że żmudna, ale za to we wnętrzu gdzie było całe 11 stopni :) ciepła. Potem ukończyłem układanie podłogi , a właściwie stropu na jednym z poziomów stodoły. To już w nieogrzewanym pomieszczeniu. Oczywiściew poczułem sie bohaterem :) (jestem bardzo dzielny , sobie pomyslałem). Pozostało jeszcze do wkręcenia 600 wkrętów (tylko). Oj, takie zabawy jak remont domu , uczą pokory. I tak upłynął tydzień . Póki co jest zima, ale już niedługo, choć lubie ja. Wiosna już za kilka tygodni .
A na spacerze z psem obfotografowałem zime dookoła domu. Zima jest zazwyczaj biało czarna. I tylko czasami pod błękitna kopułą nieba. Dzisiaj było pochmurno.
Rano jak zajrzałem do łazienki to wydawało mi się , że widzę w ogrodzie sarny. One wola przychodzić przed zachodem słońca. I rzeczywiście na śniegu w ogrodzie były ich tropy.
A tu jest za oknem modem (jak jest za oknem to ma lepszy odbiór sygnału internetowego).
Teraz czekam ( a jest sobota) na przyszły tydzień by znów pojechać , pogłaskać psa i przy okazji coś pożytecznego zrobić. Może tym razem jakaś prawdziwie męska robota , może tynkowanie ? A nie jakieś tam pierdoły w stylu montażu kontaktów i wyłączników różnicowych :).