czwartek, 28 lutego 2013

Garniec marca

Ostatni bałwanek tej zimy.
We Wrocławiu na naszym podwórku znajduje się ostatni (chyba) przedstawiciel tej zimy. Sfotografowałem go specjalnie dla dzieci Kyji, które z nadzieją oczekują wiosny. Za kilka godzin już go też nie będzie - obiecuję. Ogłaszam więc koniec zimy, a co !, ja raz też mogę. To też było przyczyną , że w Domu z piaskowca nieśmiało rozpoczęły się prace remontowe. W tym tygodniu trochę prac ziemnych, a w przyszłym początek remontu dachu. Doczekałem się, a ekipa dekarzy dotrzymała słowa, a po zgłoszeniu tego remontu nikt tego zgłoszenia nie oprotestował :).
Wczoraj jako "dobrzy gospodarze" odwiedziliśmy Dom z piaskowca, przywitaliśmy ekipę dekarzy z którymi ustaliliśmy jeszcze kilka niedogadanych wcześniej szczegółów. A ja popatrzyłem jeszcze raz na ściany wewnątrz stodoły. Jedna z nich , pewnie najlepiej zachowana została przedstawiona na fotografii poniżej.
Ja jestem w tej ścianie z piaskowca  zakochany i nikomu nie pozwolę ją ubrać w szary wapienny tynk, a już na pewno w rygipsy czy coś podobnie ponurego. Ale w tej ścianie jest dużo "dziurek" , podobnie jak w innych pozostałych a i gorzej zachowanych. Pomyślałem więc i z elementów kupionych na "pchlim targu", ale też i kilku nowych, zrobiłem maszynę "do wciskania kitu" w owe wspomniane dziurki i szczeliny.


Ściana.
A teraz z duszą na ramieniu , nie żebym nie wierzył w moje zdolności -  ha!, będę oczekiwał momentu uruchomienia i próby działania tej "lokomotywy". Może się uda bez poprawek , bo szkoda czasu na nie.
"Lokomotywa".
Mamy tylko nadzieję że zmienność pogody w "garncu" marca nie utrudni zanadto właśnie startującemu tegorocznemu remontowi, czego życzymy sobie i wszystkim innym z "klubu posiadaczy starych domów", a szczególnie wszystkim rozpoczynającym. Pozdrawiamy.

niedziela, 24 lutego 2013

Przedwiośnie.

Ściany okalające hol na piętrze są wykonane albo jako mur szachulcowy albo kamienny , a jedna ze ścian (widoczna poniżej) jest wykonana z desek (ręcznie heblowanych), które o dziwo są bez korników. Ściana ta zostanie zastąpiona ścianą szachulcową, a w niej drzwi prowadzące do przyszłej łazienki.
ściana z drzwiami do przyszłej łazienki
Do budowy nowej ściany prawdopodobnie posłużą widoczne na dwóch fotografiach belki, które zostały pozyskane ze starych 200 - tu letnich belek stropowych. Owe belki dostałem na próbę, by zobaczyć czy coś się da z nich zrobić. Początkowo wyglądały tak źle, że miałem wątpliwości czy będą się nadawać na ognisko po jesiennych wykopkach ziemniaków. Z trudem namówiłem właściciela tartaku by zechciał z nich zrobić kantówki i deski na kilka parapetów. Wcześniej powyciągano z nich gwoździe hufnale (ręcznie wykute w jakiejś kuźni) , a szukano ich w belkach wykrywaczem metalu takim dla elektryków i instalatorów.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy po przetarciu ukazały się kantówki i płyty na parapety bez sinicy i dodatkowo pachnące "świeżą" sosnową żywicą. Aż szkoda z nich budować ową ścianę. Natomiast właściciel tartaku powiedział że zniszczył piłę taśmową , bo w belce było bardzo dużo piachu. I że więcej mi takich belek nie będzie tarł. A ja myślę, że będzie jak mu dopłacę za zniszczone piły :).
Niewykluczone że po remoncie więźby dachowej uda się ze starych krokwi powycinać zdrowsze odcinki i z nich powstanie ściana. A stare kantówki będą solidnymi nogami do biesiadnego stołu, którego blat powstanie ze starych krokwi. Zaś obrzynki po owych starych belkach po opłukaniu pod ciśnieniem, ponownym ich wysuszeniu i zaimpregnowaniu zostaną przerobione na unikatowe ramy do luster. Polak potrafi.

Poniżej widoczne jest skrzynkowe okno wykonane na próbę, by sprawdzić co jeden z zakładów stolarskich potrafi. Wyszło całkiem dobrze, ale kilka dni później pojawiła się na sieci  odrobinkę lepsza finansowo oferta  i pewnie ona będzie wykorzystana. A pokazane okno zostanie wykorzystane w ścianie szczytowej w miejsce pary zbutwiałych  małych okienek i znacznie lepiej doświetli strych.
Jadąc przedwczoraj  na wieś do mojej chałupy widziałem nad autostradą przelatujący klucz dzikich gęsi.
Przedwiośnie.

sobota, 16 lutego 2013

Drzwi na piętrze

Po miesięcznej nieobecności w naszej wiejskiej posiadłości (zabrzmiało jak w starych filmach angielskich), poprawię się wiec: po miesięcznej nieobecności w naszej chałupie na wsi, musiałem pojechać i zobaczyć czy nasz pies ma się dobrze. Opiekuje się nim bardzo troskliwie nasz sąsiad wraz ze swoją żoną. Psa chciałem zabrać na zimne dni do miejskiego mieszkania, ale on nie miał najmniejszej ochoty na to by wejść do samochodu. Zresztą on nie umie chodzić po schodach, więc pokonanie jednego stopnia by dostać się na pokład owego, stało się przeszkodą  nie do przebycia. Pomyślałem wtedy co będzie, jak codziennie będzie musiał pokonać kilkadziesiąt stopni w górę i w dół. I został na wsi. I ma się bardzo dobrze. A ja kolejny raz przywiozłem mu prezenty.
Liczyłem też na to, że dekarz zechce w trakcie tej wizyty wpaść na rekonesans. Miał mi przekazać fachowe informacje o rozmiarach krokwi , które trzeba będzie zakupić przed zbliżającym się remontem dachu, a głównie wymianą dachówek. Niestety nie mógł przyjechać. A jeszcze jak się mi wydaje są zimowe promocje na drzewo tartaczne. Może zdążę :(.
W tej sytuacji skupiłem się na nie tak pilnej , ale ważnej sprawie związanej z drzwiami na piętrze domu.
Drzwi te są bardzo niskie - od 147 cm do 165 cm wysokości , a poza tym każde są inne, tak jakby były wstawiane do różnych pomieszczeń w różnym czasie. Wszystkie z nich są wiekowe i podziurawione przez korniki. Pewnie więc pamiętają początki budowy domu , a było to plus minus w środku XIX wieku. Tak więc padła ostateczna decyzja o ich wymianie. Posłużą jedynie do podjęcia decyzji o wyborze wzoru nowych drzwi. A one same zostaną wtórnie wykorzystane do innych celów.
W istniejących na piętrze pomieszczeniach możliwe jest zamontowanie drzwi, które w świetle mogą mieć wysokość 195 cm (a może i 200 cm), czyli prawie standardową. Tym bardziej , że montaż tych wyższych nie nastręczy żadnych problemów i nie wiąże się ze zmianami konstrukcyjnymi. A to bardzo mnie ucieszyło, bo będę mógł własnoręcznie nowe drzwi zamontować. Nigdy tego nie robiłem :). A poza tym może uda się kupić gotowe sosnowe drzwi do własnego wykończenia - jest cień szansy (było by taniej).
Jakby już pojawiało się przedwiośnie. Cieszę się bo w Domu z Piaskowca mnóstwo pracy , którą będzie można za parę tygodni zacząć.
Odnalazłem, to znaczy okazało się ze nie zdążyłem wyrzucić takiego starego niebieskiego krzesła, które nie wiedzieć czemu spodobało się ZiŁ - om. Nie wiecie co robicie , że je chcecie zabrać, ale co mi tam, czeka na Was.
drzwi do saloniku, wysokość 162 cm

drzwi do przyszłej łazienki

drzwi do spiżarki

drzwi do sypialni

sypialnia i drzwi do dalszej sypialni

pomieszczenie gospodarcze

drugie pomieszczenie gospodarcze
Serdecznie witam wszystkich obserwatorów Domu z Piaskowca, którzy ostatnio się pojawili : znanych mi z widzenia Śledzibowców, kopalnię ciekawej dla mnie wiedzy Mateus-ów oraz Kyję, specjalistę od ogrzewania Przemka, oraz właścicieli Siedziby Nawojów (przed laty tę siedzibę widziałem jak była wyspą kiedy to Kwisa zaszalała).