sobota, 25 maja 2013

Ćma

Dobra pogoda , to i bez zastanowienia wyruszam autostradą w kierunku domu z piaskowca by znów coś zrobić. Tylko wielka cierpliwość może przynieść po kilku miesiącach widoczne efekty i postępy w remoncie domu i urządzaniu otoczenia. I oby owa cierpliwość się nie wytopiła jak zbyt krótka świeca. Poranek lekko pochmurny, ale zapowiada się słoneczny i ciepły dzień. W radio nastawiam płytę poczciwego Chrisa Rea. Za półtorej godziny będę na miejscu.


Autostradą w kierunku domu z piaskowca
Wokół drogi aż po horyzont monotonny pejzaż fabryki dodatów do oleju napędowego i paskudnych margaryn (niepaskudnych nie ma). A i żółty kolor cieszy wzrok, ale tylko przez krótki czas.

Dodatek do oleju napędowego i nie tylko

Ładny widok na dwa dni

A potem mamy już tego pięknego żółtego koloru dość

Na szczęście nie będzie tak żółto przez cały rok :)

Wylana dwa dni wcześniej betonowa posadzka w stodole zaczyna tężeć i nawet można już po niej chodzić, chociaż nie ma jeszcze jednolitej popielatej barwy i wygląda jak kiepski marmur. Trzeba poczekać jeszcze  dziesięć dni.

Świeżo wylana betonowa posadzka w stodole

Jeszcze trzeba dolać posadzkę pod podporami.

Tu będzie miejsce na drewno do palenia w kominkach
Sąsiad sprezentowal mi krzaczki nieznanej mi ozdobnej rośliny, które posadziliśmy wokół zbiornika oczyszczalni ścieków. Po jakimś czasie pokrywy owego zbiornika będą w nich się kryły.

Świeżo posadzone krzaki ozdobne wokół zbiornika oczyszczalni
W 1923 roku dom poddany zostal lekkiej przebudowie. Sufity na piętrze (w wiekszości pomieszczeń) zostaly obniżone po przybiciu powaly od spodu belek stropowych , obniżając o okolo 30 cm wysokość pomieszczeń. Postanowiliśmy powrócić do pierwotnej postaci sufitów - z widocznymi belkami stropowymi. A przy okazji zwiększy się wysokość pomieszczeń z 2,0 metrów do 2,30 metrów. Ma to więc kapitalne znaczenie praktyczne i estetyczne.

Pokój na piętrze z sufitem

Pokój na piętrze bez sufitu
W przestrzeni stropu komory były wypełnione  plewami na grubości zaledwie kilku centymetrów. W domu tym musiało być bardzo zimno i trudno go było ogrzać.

Strop na piętrze 



Odkrycie stropów ujawniło stare warstwy malarskie jak rónież okazało się że przed remontem w 1923 roku belki stropowe były oklejone tapetą. Mialo to też feralny skutek bo przy powierzchni tapety buszowaly korniki ( smakowała im warstwa kleju zapewne z mąki).

Wzór tapety na belkach stropowych
Wzór tapety ze ściany

Widok na przyszłą łazienkę z remontowanymi ścianami
Ściana do przyszłej łązienki , pierwotnie wykonana z desek ( i z niskimi drzwiami, za niskimi) została zdemontowana i zostanie zastapiona ścianą szachulcową podobną do tych pozostałych znajdujących się w przedpokoju na piętrze, a w niej drzwi o wysokości 190 cm. Nie mamy ochoty uderzać głową w drzwi oryginalne o wysokości 165 cm :(.
Przyszła łazienka
Po zdemontowaniu drzwi do dużego pokoju na piętrze okazało się , że pod ich futryną znajduje się futryna orginalna z czasów budowy domu. Była pomalowana kredową farbą zabarwioną ultramaryną. I tę futrynę zdemontowaliśmy ( była cała zjedzona przez korniki) i bez naruszenia konstrukcji ściany otwór drzwiowy został powiększony do 2 metrów.


Orginalna futryna z czasów budowy domu


Na drugi dzień rano, gdy przyszedłem zobaczyć miejsce demolki , znalazłem na oknie przepiękną dużą ćmę.


Ćma
Wzdłuż posesji domu z piaskowca znajdują się dwa rowy melioracyjne połączone przepustem wykonanym z rury plastikowej w miejscu wjazdu na posesję. Jeden z tych rowów, znajdujący się przy ścianie stodoły był całkowicie zarośnięty . Jego ściany wzmocnione kamieniami sklejonymi gliną już od dawna nie spelnialy swojej roli. Woda w rowie przeciekała do gruntu pod stodołę. Postanowiliśmy ów rów naprawić zastępując go betonową rynną , jak najmniej widczną (o ile to wogóle możliwe).  Przy tej okazji w przyszlym rowie, jego zewnętrzna ściana będzie stanowiła podmurówkę ogrodzenia. Jakiego - to pozostaje jeszcze do ustalenia, ale otwory na słupki zapewnią zatopione w owej ścianie plastikowe rury.

Zarośnięty rów melioracyjny








W trakcie budowania nowego rowu dom z piaskowca odwiedzily dwie amazonki , które przyjechały konno wierzchem z niedalekiej wsi. Konie pozostawiły ślady na piasku po drugiej stronie drogi :).


Słońce, deszcz i ciepło wiosenne powodują, że wokół domu bujnie rozwijają się zioła,  trawa i kwiaty. Żaden ogrodnik nie wymyśliłby tak ładnego ogrodu.

Naturalne ogrody


Przywieźli drzwi na piętro domu z piaskowca. Są sosnowe i jeszcze nie pomalowane. Tak się zastanawiamy czy ich też nie pomalować na kolor bardzo jasno popielaty. To trochę taki kompromis pomiędzy drzwiami białymi z 1923 roku a poprzednimi ultramarynowymi z pierwotnie zbudowanego domu( ?).



Drzwi na piętro (wzór drzwi z remontu w 1923)
Pleców nie czuję, ale rów jest już zalany betonem. Nie udało by się to bez bardzo dużej pomocy naszych najbliższych sąsiadów. Oni też będą z niego korzystali. A i bardzo im za pomoc dziękujemy.

Niedokończony, ale już zalany betonem  nowy rów melioracyjny
A jutro być może uda nam się odwiedzić niedalekich sąsiadów - Śledzibowców. Bo jutro otwarte drzwi domów przysłupowych.

niedziela, 5 maja 2013

Drabina


Pozakładaliśmy w końcu długo oczekiwane rynny. Długo oczekiwane bo zakłada się je dopiero przy kończeniu remontu dachu, a od ich istnienia zależy stopień suszenia ścian domu i fundamentów. A więc zdążymy pewnie teraz odkopać  osuszyć i ponaprawiać fundamenty, by móc je ponownie jeszcze tego lata zasypać. Pozwoli to, o ile zdążymy wstępnie uporządkować teren z tyłu domu. Przyjemnie by napić się tam porannej kawy przed zapadnięciem długiej zimowej "nocy". Odkopany z tyłu dom wymaga zbudowania niechcianej ale koniecznej ściany oporowej. Wykonywana z betonu,  zostanie obudowana piaskowcem a poziomy ogrodu połączą uzyskane ze stodoły kamienne schody. Są ona bardzo ciężkie i trzeba owe schody przywieźć przed uformowaniem ostatecznym ogrodu z tyłu domu.

fundament pod mur oporowy

bałagan z tyłu domu



stara czereśnia żyje

szczyt domu od strony sąsiadów z nowym oknem

.....
dom widoczny (póki nie ma liści) ze wzgórza po drugiej strony doliny
dom od strony drogi (pierwszy raz go tak zobaczyliśmy)
Teraz czeka nas dużo pracy własnej, być może najlepszej bo najtańszej , co jest konieczne, ale też najlepszej bo możliwej do wykonania we własnym zakresie dla własnej satysfakcji. I tempo nie będzie już takie duże. Pewnie też przez letni wypoczynek tylko w części  połączony z pracą. Odwiedzili nas Śledzibowcy i ZiŁ- owcy. Były to bardzo miłe wizyty i bardzo się nimi ucieszyliśmy. W końcu to członkowie najważniejszego teraz dla nas Klubu.