Zimno, nie zimno, a swoje zrobic trzeba . Samo sie nie zrobi :). Pojawił sie przymrozek i w ciągu dnia było tez w okolicy zera, a właściwie to poniżej. Na strychu zimno, ale zabrałem sie do pracy. Fizyczna praca rozgrzewa, nie czuć zimna tak dotkliwie i da się pracować tak długo jak się pracuje (dziwnie to brzmi , ale tak jest). Ponad 50 m2 brakującej podłogi na strychu ułozyłem w ciagu trzech dni. Tak trzeba było. Deski po rozpakowaniu z folii jak złapia suche powietrze to się lekko zdeformuja , pomimo ze są suche, i trudno je będzie ułozyć. takie świeże łatwiej :).
Wieczorem po pracy herbata przy kominku. Daje radę i podgrzewa powietrze w domu do temperatury znośnej do zniesienia, a przy samym kominku to nawet bardzo ciepło.
A teraz to juz szaleje Aleksandra, która przyniosła trochę ciepła. Moze ten drobny plus utrzyma się jeszcze kilka dni to cos jeszcze przed świętami uda się zrobić :).







