W tę sobotę wyszedłem do ogrodu by wykosić trawę i znalazłem jeszcze trochę malin. Wiosna wsadziłem do ziemi patyczki i wyrosły małe maliny i teraz , to znaczy jesienią zaowocowały :). Całkiem niezłe :). Trawa niby nic ale jest tego trochę do koszenia . Traktorek do trawy nie kosi dobrze mokrej trawy i zbyt wysokiej. Trzeba było mi użyć kosy spalinowej. Dzień pracy. W niedzielę , a była przesliczna pogoda, zgrabiłem cały duży trawnik. W poniedziałek zwiozłem na kompostownik połowe "kupek " trawy. I zacząłem nakładać gładź tynkową na sciany kuchniosalonu :). Gładź wapienną. Zdrowa i nie potrzeba jej szlifować . A poza tym jest tak ładna , to znaczy ładnego koloru kościanego, że jakiś czas nie trzeba bedzie malować scian :). We wtorek , czyli dzisiaj, kontynuowałem nakładanie owej gładzi. Na środe pozostało mi troche ściany z ostatniej fotografii.
To był taki mini fotoreportaż z ostatnich czterech dni z domu z piaskowca.
Pozdrawiam bardzo serdecznie ZiŁ-ów, ludzi z Nawojowa oraz Tupaję ( moich nawierniejszych czytelników) ale też Śledzibowców (najbliższych sasiadów) i Wszystkich Innych zaglądaczoczytelników :). I życze Wszystkim Wam pieknej złotej jesieni :).
















